Wróciła wściekła, płacząc i obwiniając mnie. Dałem jej dwie możliwości: zapłacić za szkody albo stawić się z policją.
Sprzedała swoją przyczepę kempingową, żeby pokryć wydatki. To było to, co kochali najbardziej. Widok jej odholowywania zmienił wszystko.
Kilka tygodni później odwiozłem Jeremy'ego do domu. Siedział w milczeniu, dotykając naprawionej deski rozdzielczej, jakby to coś znaczyło.
A potem to powiedział. Krótkie, szczere przeprosiny. Nie wymuszone. Nie udawane. Po raz pierwszy zrozumiał, że czyny mają konsekwencje.
Nie tylko naprawiłem samochód. Zakończyłem serię pecha. I po raz pierwszy rzeczywistość uderzyła mnie mocniej niż kij baseballowy.
