Kiedyś myślałem, że moja żona jest po prostu niezdarna.
Brzmi teraz niewybaczalnie, ale w tamtym czasie wydawało się to łatwiejsze niż zadawanie trudniejszych pytań.
Kiedy zauważałem siniaki na nadgarstkach Avy, zawsze miała gotowe wytłumaczenie. Uderzyła koszem na pranie o blat. Uderzyła w drzwi spiżarni.
Poślizgnęła się, niosąc zakupy. Znaki nigdy nie były dramatyczne, nigdy nie wystarczająco duże, by zmusić prawdę do wejścia do pokoju.
