„Wysoki Sądzie” – powiedziała drżącym, ale odważnym głosem – „czy mogę panu coś pokazać? Coś, o czym mama nie wie”.
Na sali sądowej zapadła cisza.
Caleb gwałtownie odwrócił głowę w jej stronę. Po raz pierwszy tego dnia jego opanowanie legło w gruzach.
„Harper, usiądź” – powiedział napięty.
Ona nie usiadła.
