Laura Miller miała 29 lat i pracowała jako pielęgniarka w szpitalu powiatowym.
Miała jasnobrązowe włosy, które nosiła krótko ze względów praktycznych, ciepłe piwne oczy oraz pewne ręce w pracy, które drżały, gdy martwiła się o swoje dzieci.
David Miller miał 31 lat, pracował na budowie, miał modzele na dłoniach i plecy, które bolały go prawie każdej nocy, ale uśmiech pojawiał się na jego twarzy, gdy tylko przekroczył próg domu i zobaczył swoją rodzinę.
Dorastał w Ridgemont i ożenił się z dziewczyną, którą poznał na targach hrabstwa, gdy oboje mieli po 17 lat.
Mieli dwoje dzieci i życie, które wydawało się stabilne, nawet gdy brakowało pieniędzy.
Jake miał osiem lat, był starszym bratem, poważnym i opiekuńczym.
Miał ciemne włosy po ojcu i ostrożność po matce.
Uwielbiał budować z klocków Lego i uczyć swoją młodszą siostrę wiązania butów, nawet gdy się denerwowała.
Samantha miała pięć lat, była bystra, ciekawska i pełna energii.
Miała blond włosy, które Laura zazwyczaj zaplatała w warkocze, zielone oczy, które rozjaśniały się, gdy się śmiała, oraz charakterystyczną znamię na lewym policzku, tuż pod okiem – ciemnobrązowe i wielkości dziesięciocentówki.
Chodziła za Jake’iem wszędzie i pytała o wszystko – od tego, dlaczego chmury się przemieszczają, po to, dokąd ptaki odlatują na noc.
Jej wychowawczynie w przedszkolu mówiły, że była miła, przyjazna, jako pierwsza dzieliła się zabawkami i pomagała w sprzątaniu.
Rodzina Millerów miała swoje zwyczaje, które ją spajały.
Naleśniki w każdą niedzielę rano po mszy.
W każdy piątek wieczór filmowy z popcornem przygotowanym przez Laurę na kuchence.
Bajki na dobranoc każdego wieczoru.
Nasza społeczność w Ridgemont wierzyła w wzajemną troskę, w zaufanie do sąsiadów oraz w to, by pozwolić dzieciom być po prostu dziećmi.
