Dziewczynka zaginęła w 1998 roku — 11 lat później pielęgniarka opowiedziała policji o tym, co słyszała

W sobotę rano w lipcu 1998 roku matka obserwowała, jak jej pięcioletnia córka wbiegła w zagajnik na skraju placu zabaw, by dogonić piłkę.

20 sekund później, gdy matka podeszła, piłka leżała na ziemi, a córki już nie było.

Minęło 11 lat, zanim ktokolwiek dowiedział się, co wydarzyło się w ciągu tych 20 sekund.

Oto historia Samanthy Miller oraz o tym, jak mieszkańcy małego miasteczka w stanie Indiana przekonali się, że niebezpieczeństwo nie zawsze wygląda groźnie.

Czasami wygląda to jak zwykły letni dzień w parku.

Czasami dziecko znika w mgnieniu oka.

Ridgemont leżało na terenach rolniczych w środkowej części stanu Indiana i liczyło 4200 mieszkańców.

Miasto, w którym na Głównej Ulicy znajdował się sklep z artykułami żelaznymi, gdzie nadal znano imiona wszystkich klientów, oraz restauracja, która w każdy czwartek serwowała to samo danie dnia.

Kiedy w piątkowe wieczory mecze futbolowe licealistów przyciągały połowę miasta, a rodzice wierzyli, że ich dzieci są bezpieczne, bo wszyscy się znali, a złe rzeczy działy się gdzie indziej.

Rodzina Millerów mieszkała w małym żółtym domu przy Oak Street, dwie przecznice od szkoły podstawowej Ridgemont.