Na balu maturalnym tylko jeden chłopak poprosił mnie do tańca, bo byłam na wózku inwalidzkim. 30 lat później spotkałam go ponownie i potrzebował pomocy.

Wyczyścił rozlany płyn. Chwycił serwetki. Powiedział kasjerowi: „Jeszcze jedna kawa dla niej”.

„Mogę za to zapłacić” – powiedziałem.

Machnął ręką i sięgnął do kieszeni fartucha, licząc monety, zanim kasjer powiedział mu, że kwota jest już pokryta.

Wtedy naprawdę mu się przyjrzałem.