Sofia siedziała na łóżku, wciąż ściskając w dłoni telefon

Sofia siedziała na łóżku, wciąż ściskając w dłoni telefon. Palce jej drżały, a łzy spływały po policzkach. Sama nie wiedziała, czy płacze z gniewu, rozpaczy czy bezsilności. Świat, który znała, runął w jednej chwili: ojciec, którego uważała za zmarłego, żył, a matka — najbliższa osoba — kłamała przez całe lata.

Następnego dnia chodziła po mieszkaniu jak cień. Każdy przedmiot wydawał się nagle obcy. Album ze zdjęciami, ulubiony kubek matki, nawet stare książki z dzieciństwa – wszystko pachniało kłamstwem. W końcu założyła kurtkę i wyszła. Warszawa dudniła ruchem, ale Sofia czuła się, jakby szła przez pustynię.